Koci Dom Tymczasowy

To jest kronika DT u delfin ........... Być może tu spotkacie SWOJEGO KOTA, którego szukacie od pierwszego dnia w obecnym wymiarze. Szukacie, bo mu kiedyś obiecaliście ponowne spotkanie.

A tu co nowego ?

  • piątek, 09 stycznia 2015
    • Kilka zdjęć Bajki

      Najpierw powtórzę za jednym z komentarzy, że córeczka Bajki, która dostała na imię Inez ma domek. AnielkaG znalazła jej super rodzinę, dwoje młodych ludzi z kotką :) Kicia ma zabezpieczoną przyszłość.

      To dowód na to, że nawet zwykła czarna kotka może znaleźć szczęście i na podobne liczę w przypadku Bajki, mimo że nie mam dobrych zdjęć. Dobre zdjęcie czarnego kota to sztuka, no i zasługa niezłego sprzętu.

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      piątek, 09 stycznia 2015 22:13
    • Bajka, jeszcze nie zakończenie

      Zbliżał się mój kolejny termin zgłoszenia się do szpitala. Rozmawiałam z Mamą na temat metod złapania Bajki, możliwie bezstresowego, bezbolesnego. Opowiadałam, co wiedziałam.

      Wreszcie pojechałam. Gdy po kilku dniach wróciłam, okazało się, że moja prawie 80-letnia Mama sama ujęła i przytachała do domu Bajkę {!!!}. Następnie przekazała do gminnej lecznicy na podleczenie i sterylizację.

      Byłam z niej bardzo dumna i pełna uznania. Chcieć to móc!

      Prawie dwa tygodnie kitka była w lecznicy. Weci podleczyli oczko. Okazało się, że ma zrosty, niektóre dość świeże po licznych złamaniach.  Wykazuje bolesność, nie wszędzie można ją dotykać. Ogólnie biorąc kotka była wyniszczonym, potwornie doświadczonym szkieletorem.

      Niedługo potem zaliczyła wizytę u okulisty, dr Buczek w lecznicy doktora Garncarza. Lewe oczko uszkodzone w wyniku wypadku, nie widzi na nie. Nieuleczalne, nieoperacyjne. Musiałyśmy tylko zlikwidować stan zapalny.

      Bajka zaczęła się odkarmiać. Do swojej miseczki nie dopuszczała żadnej konkurencji. Nauczyła się wraz ze mną kontrolować lodówkę :) Dość szybko wypełniły się jej boczki, natomiast futerko do tej pory nie uzyskało pożądanego wyglądu.

      Jeszcze ciągle są w jej ciele miejsca, których nie wolno dotykać. Ogonek ma krótki, wyczuwalne są miejsca po złamaniach i jest wyraźne zgrubienie na końcu, tam gdzie straciła jego kawałek.

      W drobnej Bajce jest potężna siła psychiczna. Jest kotką wyraźnie dominującą, która bez najmniejszych oporów ustawia sobie koty i psy i broni swojej strefy osobistej.

      

      Bajka musi szybko znaleźć dom. Ze zrozumiałych przyczyn nie może u nas pozostać na dłużej, bo kotów i tak jest znacznie za dużo na wypadek, gdyby mój mąż pozostał sam ze zwierzyńcem. Nie poradzi sobie!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      piątek, 09 stycznia 2015 20:51
  • poniedziałek, 22 grudnia 2014
    • Stara długa historia o młodej Bajce, cd

      Na ławeczce przed wiejskim sklepem siedział miejscowy obszczyjmurek. Miłośnik bezrobocia, piwa i zwierząt. Tuż obok skrzyżowanie dróg powiatowych, spory ruch z niemal całkowitym lekceważeniem ograniczenia prędkości. Środek dnia, słońce świeci mu w oczy. Nagle widzi, że na drogę wchodzi czarna kotka. Nie może oderwać wzroku. Ze dwie-trzy sekundy później ciało kotki bezgłośnie wylatuje w powietrze i pada na środku drogi. Samochód nawet nie zwolnił i pojechał dalej w prawo.

      Obszczyjmurek był przekonany, że kotka została zabita, ruszył więc w jej kierunku, aby ciała znieść z drogi. Ledwo uszedł kilka kroków, gdy kotka podniosła się na łapki i stała oszołomiona. Chwilę potem nadjechał kolejny samochód, tym razem z prawej i znowu została trafiona. Wylądowała na poboczu. Nie ruszała się. Człowiek zawrócił do sklepu po kartonik, aby ciało sprzątnąć i pochować. Gdy wrócił ciała nie było.

      - Ki diabeł...?

      Każda istota ma, gdzieś w Górze,  zapisany dokładny plan Życia i Śmierci, kiedy, jak i gdzie zakończy swoją misję tu i przejdzie do innego wymiaru.

      Na Bajkę to jeszcze nie był ten czas.

       cdn

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 grudnia 2014 00:25
  • niedziela, 21 grudnia 2014
    • Stara długa historia o młodej Bajce

      To naprawdę ogromnie zaległa sprawa.

      Lato, sierpień, podwarszawska wieś, sklep na skrzyżowaniu dróg i kilka kotów. Dwa z nich, tłuste buraski, wysterylizowałam kilka lat temu, a  dalszy los powierzając ich dojeżdżającemu cateringowi. Dwa pozostałe stały się podmiotem tej historii.

       

      Jest nią czarna koteczka Bajka ur. jesienią 2012 i jej ostatnia ocalała dorosła córka, oczywiście czarna. Było jeszcze 4-ro czarnych 2-miesięcznych kociąt, ale te przejęła pod opiekę wetka z Żabiej Woli  i dość szybko znalazła im domki.

       

       

       


      Bajka została rok temu przywieziona tu, na wieś, przez pewną durną babę. Przywiozła też szczeniaka  w typie rasy. Zwierzaki urzędowały na ulicy, przy dość ruchliwej drodze, a baba udawała, że na tej wsi robi interesy. A że była durna, to z interesów nici, więc spakowała się i wyjechała, prawie z dnia na dzień. Ale zwierzaki zostawiła. Na drodze. Psem ktoś zaopiekował się w przeciągu 2 tygodni, ale zwykłej czarnej kotki nikt nie chciał. Kotka nie była wysterylizowana, bo baba nie była skłonna wydawać pieniądze na zwierzęta. Ani szczepienia ani karmę. .

       

      Losy Bajki były dramatyczne. Wydała na świat 3 mioty. Przeżyły ostatnie 4 maluszki (bo złapane) i ta jedna dorosła córka. Pewnie dlatego, że była niezwykle mocno związana emocjonalnie z matką i chodziła z matką przyklejona swoim czółkiem do matczynego brzuszka. Odrywała się tylko na jedzenie. Absolutnie niezwykły widok, wyciskający łzy z oczu.

      Całą zimę koteczki spędziły pod najbliższym balkonem, nie potrafiły dołączyć do budek burych kotów, mimo że razem w zgodzie sobie żyły. Wszystkie miłe, łagodne. Ale widać bez dzielenia się łożem.

      W tym roku miałam okazję poznać osobiście te dwie czarne kotki. Stanowiły niezwykle smutny widok. Brudne, wychudzone, chore, niedożywione. Przez koci catering traktowane po macoszemu. Dzieci czarnej kotki ginęły pod kołami pędzących tu samochodów. Nie mogłam pozostawić bez pomocy, pomimo bardzo ostrego stanu choroby nowotworowej i fatalnego samopoczucia. Serce bolało od samego patrzenia na te kocie nieszczęścia.

      Najpierw złapałam córkę, na ręce i do transporterka. Wzór spokoju i delikatności. Ważyła 2,5kg, roczna kotka. Ciężarna. Nie mogłam wtedy w ogóle dźwigać, a musiałam na piechotę dotargać koteczkę w opakowaniu na odległość kilkuset metrów, do domu moich rodziców. Zajęło mi to ok. godziny, prawie się czołgałam, a poprosić o pomoc nie miałam kogo..

      Po dwóch dniach przyjechała Moguncja i zabrała kicię do lecznicy na leczenie, a potem sterylizację.

      Z lecznicy zabrała ją potem AnielkaG na odkarmienie, doleczenie i wyadoptowanie. U Anielki potwierdził się wspaniały charakter koteczki, kochającej ludzi i koty. Anielce udało się znaleźć dla małej dom z inną kotką. Obie są bardzo szczęśliwe.

       

      To córka Bajki

       


      cdn.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Stara długa historia o młodej Bajce”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 grudnia 2014 01:31
    • Karma dla dt-ych

      Od fascynatki kotów , Pani Joli S., przyszła paczka z worem karmy.

      Karma jest niezłej jakości, firmy Bosch. Ma być rozdzielona na chętne domy tymczasowe z grupy Koty i Spółka i spoza.

      Dalsze informacje będą później.

       

      Tymczasem Pani Jolu, bardzo serdecznie dziękujemy za każdą ilość jedzenia dla naszych podopiecznych :)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 grudnia 2014 00:54
  • sobota, 06 grudnia 2014
    • Stan zakocenia na 1.12.2014

      Dawno o tym nie pisałam, a może warto.

      Stan zakocenia na początek grudnia: 12 kotów i 2 psy,

      Tygrysia

      Sari

      Frodo

      Login

      Maciek

      Marek

      Diana

      Bartek

      Tina

      Bajka

      Malusia

      Mamba

      Pchełka

       

      Nie ma teraz dużego ruchu, a sytuacja constans zdecydowanie pozytywnie wpływa na zachowanie i samopoczucie kotów. Są grzeczne, spokojniejsze, zdecydowanie mniej mamy kłopotów z brudzeniem, walkami, konfliktami. A dzięki temu, ze jestem w domu niemal przez cały dzień, to dla każdego mam czas. Na pogaduchy, na pieszczoty. A odwdzięczają się zabiegami z felinoterapii.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      sobota, 06 grudnia 2014 00:08
  • czwartek, 06 listopada 2014
    • Rak a poszukiwanie zwierząt

      Miłe Panie z komentarzy, znalazłyście mnie. Ale naprawdę nie wiem, czy będę, będziemy, bo to duet z TŻ, w stanie pomóc.

      Wprawdzie podczas wakacji zaginęły dwa kocurki, ale to w bliskiej rodzinie (więc presja) i akurat udało się, ale ogólnie nie powinnam brać do ręki żadnych narzędzi.

      Wiem, że to brzmi brutalnie, ale muszę najpierw choć trochę podciągnąć swoje zdrowie, na razie zniknęło 8 guzów, ale pozostało jeszcze wielokrotnie więcej. To był nagły i zmasowany atak. Przeżyję, ale na razie żadnemu zwierzaczkowi pomóc nie mogę. Spróbujcie napisać do Rakei i felin.

       

      Pozdrawiam

       

       

      ps. tak jak nie zaglądam do komputera, tak też nie odbieram żadnej poczty, a w każdym razie ograniczam do niezbędnego minimum.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 listopada 2014 13:15
  • wtorek, 05 sierpnia 2014
  • piątek, 25 lipca 2014
  • czwartek, 24 lipca 2014
  • środa, 23 lipca 2014
    • Niespodziewana wycieczka na działkę

      Mój szanowny małżonek wahał się aż 3 dni, rozważając czy wystarczy mu odwagi na przyznanie do błędu. Zawsze lubiłam u niego szybkość myślenia :(   Z drugiej strony zdawał sobie sprawę z czym przyjdzie mu się zmierzyć.

      Wreszcie dziś popołudniu wyartykułował, że w  niedzielę próbował pszczołom podać ramki na miód, ale przestraszył się kilku z nich i wszystko rzucił i szybko zwiał. Gdy opowiedział, co po sobie zostawił, moja wyobraźnia podsunęła mi obraz totalnego zniszczenia.

      Szybka narada z Rodzicami, przysięgłam, że ubranie się i postawianie wszystkiego na miejsce zajmie nie więcej niż pół godziny i dam radę!

       

      Uff, dobrze, że mam kierowcę :) i trzeba to szybko wykorzystywać, bo już niedługo odbiorą mu prawko z uwagi na podeszły wiek. Wtedy to już nie wiem, kto będzie woził nasze szanowne tyłki.

       

      Pojechaliśmy. Po drodze kupiłam w "naszym" sklepie mięsnym kostki dla czterech psów, a dla Mamby specjalny prezent powitalny - wędzoną świńską nóżkę :) i oczywiście świeżyznę dla kotów. Musiałam wszystkie godnie powitać po długiej przerwie.

       

      Po dojechaniu na miejsce  znowu zastałam dowód na nieustanne czuwanie Aniołów nad moim życiem i tym co mnie otacza.

      Pierwsze co mnie uderzyło, to Miłka płacząca pod oknem nowo budowanego domku gospodarczego. Miłeczka, u której powtarzają się w kółku trzy komunikaty:

      cześć, kocham cię, jestem łowcą!


      Podeszłam do domku i usłyszałam ze środka płacz. "Biegiem" (hi hi, o ile biegiem można nazwać krok z bolącym bokiem zaatakowanym przez 8cm guz wątroby i kilka nieco mniejszych w drogach oddechowych szalenie utrudniających oddychanie) rzuciłam się po klucze; otwieram, a ze środka jak z procy wyskoczył Loginek. Zamknięty przez dobę bez jedzenia i wody, w nagrzanym wnętrzu. Aż się popłakałam. I pomyśleć, że facet wcale by się przyznał i przyjechał dopiero w sobotę !!!

      Dzieciak na przeprosiny dostał suty mięsny, pyszny posiłek. Tylko gwizdnęło! Jakaż to przyjemność patrzeć na zwierzaka, który zaspokoja głód. Zawsze to lubiłam.

      Potem policzyłam koty. Są wszystkie.

       

      Potem oczywiście sunie, które oszalały z radości na nasz widok :)

      Małe psy nasze i Ewy sąsiadki dostały małe kostki, ale Mamba nóżkę.  Musiałam ją sfotografować, bo wyraźnie widać, że radość radością, ale przysmaki zajmują w życiu psa specjalną pozycję.

      Fotografowałam z różnych stron, wydawałam różne miłe dźwięki, ale sunia ani razu nie spuściła oczu z przysmaczka. Bardzo uważnie pilnowała.  Komedia :)))

       

      A to dowód

       

       

       

       

       

      Dopiero potem poszłam do pszczół. Nie było najgorzej.

      Właściwie za najgorszy uznałam fakt, że facet pszczelim miodem porządnie nakarmił kilka rodzin os!!!

      Naprawdę trzeba mieć talent!

      Teraz nie będzie zapasu miodu na zimę. Trzeba będzie kupić. Dobrze chociaż, że znam wspaniałego pszczelarza pod Grodziskiem, rzut beretem.

       

      W ulach posprzątałam i na jakiś czas wystarczy.


      Ale te nerwy i "biegi" nieco mnie wyczerpały. Do tego stopnia, że gdy na krzyzówce zatrąbił na nas kierowca PKS chcąc nas zmusić do włączenia się do ruchu z podporządkowanej ze sznurem samochodów na głównej, wysiadłam i ruszyłam do niego, aby dać po pysku. Moja Mama znając temperament wyskoczyła i powstrzymała mnie siłą. W końcu odpuściłam, ale wiąchę chamowi parę gestów posłałam. Miałam satysfakcję, gdy zobaczyłam gdzie szczękę zostawił z wrażenia.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      środa, 23 lipca 2014 22:44
    • Newsy od Chanel - kotki spod pędzla artysty

      Chanel jest tylko piękną trikolorką, ale jej mieszanina i sposób narysowania plam są po prostu artystyczne :)

      To jeden z najpiękniejszych kociaków, które od nas wyszły. Mogliśmy wpatrywać się w nią godzinach i ciągle odkrywać nowe połączenia barw.

      Teraz jest już oczywiście jest już oczywiście całkiem dorosłą kocią damą :)

      i chyba najwyżej mieszkającym naszym tymczasem

       

       

       

       

       

      a tu kotka wcale nie wokalizuje, lecz wykonuje codzienny ceremoniał budzenia ciała do wyzwań nowego dnia

       

       

       

      Chanel trafiła, jak większość tymczasów, do wspaniałej rodziny, jest szczęśliwą istotą, choć oczywiście szkoda, że jest jedynym kotem.

      Wszystkiego dobrego :)

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Newsy od Chanel - kotki spod pędzla artysty”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      środa, 23 lipca 2014 14:27
    • Malutka Mikitka za TM, pochowana

      To zdjęcie bardzo mnie wzruszyło

       

       

      Maleńka Mikitka. Chyba już w tamtym momencie nie czuła się dobrze

      Ludzkie ręce czule ją dotykały ...

       

      Kotunia została wczoraj pochowana w Koniku Nowym, przy innych ukochanych zwierzakach Opiekunki, wśród wesołych zabawek.

      Są ludzie, którzy przywiązują ogromną wagę do takich symboli; należymy do nich.

      Do następnego, lepszego, spotkania Mikitko

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Malutka Mikitka za TM, pochowana”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      środa, 23 lipca 2014 13:54
    • Wyprawka dla Milusia - domek zimowy

      Wczoraj Syn przywiózł mi domek, który ktoś kiedyś zrobił dla Małgosi Ł, do jej ogródeczka przy mieszkaniu. Był przeznaczony dla kotów, które chwilowo juz na dłuższy czas znajdą się w pilnej potrzebie i muszą się gdzieś przytulić. Szacunkowo przez jakieś 6-7 lat uratował życie kilku istnieniom. Bo, gdy tylko Małgosia widziała, że coś się zagnieździło, to i od razu miseczki szły w ruch i kocina nie chodziła głodna. A jeśli obserwacje wykazały, że kot niedomaga, to wówczas otrzymywałam sygnał SOS i jechałam z pułapką kota łapałam, zawoziłam do lecznicy, z której po full serwisach wracał do ogródka. System sprawdził się w 100%. I to tym bardziej, że 3 spośród włóczykijów znalazły u Małgosi dom stały, a jej Kualka zyskała 3 adoratorów.

       

      Ponieważ w tym domku zadekował się pod koniec zimy Miluś, postanowiła domek przekazać kocurkowi na stałe, czyli będzie to jego wiano na nową drogę życia.

      Karmę dla niego już gromadzimy, jeszcze ciągle za mało, ale powoli gdy będzie przybywać, będziemy ją przekazywać Praksedzie.

      Miluś jeszcze w tym tygodniu wyjedzie.m Mam nadzieję, że uda się zrobić choć parę zdjęć z tego wydarzenia.

       

       

      Tymczasem domek trzeba naprawić, jest dość zniszczony. Nie mam pojęcia jaką techniką był robiony. Tak naprawdę muszę rozebrać do dna. Dostanie nowe legowisko do środka, nowy daszek. Powinno być dobrze.

      Muszę skończyć do wieczora, bo Syn przyjedzie po odbiór, aby już wszystko zaczynać dopinać na ostatni guzik.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      środa, 23 lipca 2014 12:30
    • Dowcip z kotem

      Dziś wpadł mi w oko blog, z rynkami, którego przeglądanie wywołalo uśmiech.

      Chcę się tym podzielić :)

       

      BLOG http://jokohana.blox.pl/

       

      i z niego to pochodzą

       

      http://jokohana.blox.pl/2014/07/prezzzent.html


      http://jokohana.blox.pl/2014/07/dzis-inaczej.html

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      delfinka612
      Czas publikacji:
      środa, 23 lipca 2014 11:00
  • niedziela, 20 lipca 2014